Ciepły, sierpniowy dzień, ceremonia w ogrodzie, miękkie światło i ten moment, kiedy wszystko dzieje się dokładnie tak, jak para sobie wymarzyła.
Martyna i Bartosz stworzyli ten dzień w pełni na własnych zasadach. Bez kopiowania trendów, bez „bo tak wypada”. Każdy element był ich – dopasowany do charakteru, poczucia humoru i wspólnej historii. To nie było wesele „jakieś”. To było ich wesele – dopracowane w detalach, ale totalnie na luzie.
Personalizowane Nike Air były totalnie w ich stylu.
Księga gości z LEGO? Genialny pomysł – kreatywna, interaktywna i zupełnie inna niż wszystkie.
A pierwszy taniec? Zamiast klasycznej choreografii – układ inspirowany grą Just Dance na PlayStation. Było dynamicznie, z energią, z humorem i totalnym zaskoczeniem gości.
Uwielbiam takie realizacje – kiedy tradycja spotyka się z nowoczesnością, a schematy ustępują miejsca osobowości. Kiedy para nie odgrywa roli, tylko po prostu dobrze się bawi.
Ten sierpniowy dzień był dokładnie taki: ciepły, swobodny, oryginalny i w stu procentach prawdziwy.
Wesele w Siedlisko Stary Tartak miało w sobie wszystko, co kocham w reportażu ślubnym – autentyczność, luz i masę dobrej energii.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.